Kyux: No to ten... Jest to już mój drugi FF ><~!
Z którego dumna nie jestem TT
Miało wyjść to inaczej, ale cóż... Moje "umiejętności" są po prostu na najwyższym poziomie :'D
Zainspirowała mnie ta oto piosenka ♥
Mam jednak nadzieję, że chociaż komuś się to spodoba ><
Oczywiście z góry przepraszam Aoi, która czeka wciąż na scenariusz, ale jakoś na razie.... W głowie mam tylko pomysły na FanFicki TT
Więc jeszcze raz bardzo przepraszam ><!
Raper siedział w studiu, od czasu pozwu swojej wytwórni spędzał tutaj każdą wolną chwilę. Pracował właśnie nad swoja nową, autorska piosenką, której słowa podśpiewywał pod nosem starając stworzyć odpowiedni dla niej podkład.
Z którego dumna nie jestem TT
Miało wyjść to inaczej, ale cóż... Moje "umiejętności" są po prostu na najwyższym poziomie :'D
Zainspirowała mnie ta oto piosenka ♥
Mam jednak nadzieję, że chociaż komuś się to spodoba ><
Oczywiście z góry przepraszam Aoi, która czeka wciąż na scenariusz, ale jakoś na razie.... W głowie mam tylko pomysły na FanFicki TT
Więc jeszcze raz bardzo przepraszam ><!
Raper siedział w studiu, od czasu pozwu swojej wytwórni spędzał tutaj każdą wolną chwilę. Pracował właśnie nad swoja nową, autorska piosenką, której słowa podśpiewywał pod nosem starając stworzyć odpowiedni dla niej podkład.
Była już późna godzina, noc. W budynku został tylko on jeden, pozostali pracownicy wyszli już dość dawno, wrócili do swoich rodzin, domów... Muzyka, a raczej jej urwane fragmenty rozbrzmiewały po pomieszczeniu, a mężczyzna niemal co chwilę biegał do małego pokoiku, gdzie nagrywał swój głos zgodny z podkładem, który udało mu się już stworzyć.
W końcu mógł usiąść ze spokojem przed biurkiem, na którym stał komputer z wgranymi różnorodnymi programami potrzebnych w studiu, jego wzrok skierował się w róg monitora, na godzinę, która wskazywała równo czwartą czterdzieści cztery. Ciche westchnienie uciekło z pomiędzy jego ust, gdy opadł na drewniany blat tuż obok klawiatury. Był zmęczony, a ilość kofeiny, którą wypił nie chciała zadziałać nawet w najmniejszym stopniu. Jego powieki po woli opadły, a on pogrążył się we śnie. Nawet nie usłyszał, jak drzwi do środka studia otworzyły się. Wszedł przez nie wysoki chłopak o kręconych, blond włosach. Na widok swojego hyunga zaśmiał się cicho, aby po chwili podejść do niego bliżej. Nachylił się delikatnie i z uśmiechem spojrzał na śpiącą twarz lidera.
To nie pierwszy raz, kiedy zastaje go tutaj w takim stanie, śpiącego na biurku, przed komputerem, czy laptopem. Zelo zdjął z siebie bluzę, która przykrył przyjaciela, przecież nie chciał, aby temu było zimno... Chciał pozwolić mu chociaż na odrobinę odpoczynku, w końcu zasłużył. Od czasu tej całej sprawy związanej w pozwem zespół zajmował się swoimi sprawami, osobno... Więc nie często mieli okazję na spotkania, lecz najmłodszy wiedział, gdzie może znaleźć swojego lidera, którego brakowało mu najbardziej. Często przychodził tutaj, lecz zazwyczaj zastawał Banga śpiącego, a on... Nie miał po prostu serca, aby go budzić. Jego wzrok powędrował w kierunku ekranu, który własnie wyświetlał informację o zapisanych dźwiękach. Z tego co maknae zdołał odczytać piosenka była już w fazie końcowej, wystarczyło tylko mała synchronizacja... Delikatny uśmiech pojawił się po raz kolejny na twarzy chłopaka, który dostrzegł kilka kartek wystających spod ramienia starszego. Chciał je wziąć do ręki, lecz kiedy tylko jego szczupłe, długie palce spoczęły na jednym z fragmentów papieru poczuł na swoim nadgarstku coś... Ciepłego. Początkowo wystraszył się szybko spoglądając na rapera, który to z uśmiechem wpatrywał się w niego.
-Nie miałeś zamiaru mnie budzić? -zaśmiał się puszczając jego dłoń, po czym przetarł swoje wciąż zaspane oczy tym samym prostując, oraz przeciągając się.
Zelo westchnął z ulgą, naprawdę się przestraszył...
-Należy ci się chociaż odrobina snu.- stwierdził zabierając swoją rękę z kartki, a w odpowiedzi otrzymał kolejny pełen ciepła, wyjątkowy uśmiech, który tak uwielbiał.
Lekko speszony odwrócił się do niego plecami, by zimnymi dłońmi dotknąć swoich rozgrzanych policzków tym samym próbując jakoś ochłodzić owy rumieniec, który na nich zawitał.
-Często tu przychodzisz, ale jeszcze ani razu mnie nie obudziłeś...- mruknął rozsiadając się wygodniej na fotelu, oraz cicho wzdychając.
Nie małe było zaskoczenie młodszego, gdy usłyszał to co własnie powiedział Bang. To znaczy, że za każdym razem, kiedy tylko postanowił go odwiedzić ten... Nie spał? Wiedział o wszystkim. Wiedział kiedy przychodził, ale nie wiedział po co...
-Dlaczego ciągle tutaj przychodzisz? -zapytał, a z jego twarzy nie chodził uśmiech, więc... Może jednak wiedział? Czekał tylko, aż blondyn utwierdzi go w swoich przekonaniach?...
-Chcę jako pierwszy usłyszeć twoją piosenkę! -odpowiedział szybko, stanowczo, oraz zdecydowanie odwracając się w końcu w kierunku lidera. Jego cudny wyraz twarzy...
-W takim razie siadaj i słuchaj. -powiedział krótko wskazując skinieniem głowy na kanapę stojąca pod ścianą.
Zelo zajął wyznaczone miejsce, a Jongguk podniósł się z krzesła wcześniej wykonując kilka czynności na komputerze.
-Zaśpiewam specjalnie dla ciebie, będziesz pierwszym, który usłyszy to na żywo, więc słuchaj uważnie. -po wypowiedzeniu owych słów spojrzał na przyjaciela, który z wielkim zapałem pokiwał głową na znak, że rozumie.
Tak więc starszy już po chwili znalazł się w pokoiku nagrań, gdy muzyka zaczęła lecieć ten kilka razy odchrząknął, po czym nie czekając dłużej zaczął swoją piosenkę.
"Na ramionach dźwigam brzemienny ciężar
Nikt nie chce poznań jak przerażająca jest maska, którą noszę
Nie mam pojęcia na co wymieniłem swoją pasję, by wzbudzić radość u innych.
Dlaczego nalegam tak bardzo na moc biegnięcia dalej.
Poczucie bycia gorszym i winnym jest tym, co pozostawiła rzeczywistość, blokując moje gardło"
Kolejne słowa płynęły z jego ust z wielką , zapałem, a Choi...
Nie mógł zrobić nic innego jak przyglądać się przymkniętym oczom lidera, zdaniom, które wyrażały wszystko to, co czuł, czy raczej... Czuje. Cały ten ból wzbudzał w młodszym świadomość, że nie może nic na to poradzić, że jest kompletnie bezsilny. Z każdym kolejnym wersem blondynowi po prostu odbierało mowę, czy też dech w piersiach. Tekst piosenki wyrażał doskonale to, co czuje nie tylko Bang, ale i każdy z nich, każdy z osobna czuje ten ogromny ból, lecz to ich lider cierpi najbardziej. Wszystko zwala się na jego głowę...
"Niech każdy przepadnie, niech każdy odejdzie
Ten cholerny świat, niech wszyscy przepadną.
Niech każdy przepadnie, niech każdy odejdzie
Spojrzenia pełne współczucia, niech wszyscy odejdą.
Niech każdy przepadnie, niech każdy odejdzie
Nie potrzebuję żadnej miłości, niech wszyscy przepadną.
Niech każdy przepadnie, niech każdy odejdzie
Przepadnijcie wszyscy"
Po usłyszeniu ostatnich słów poczuł, jak łzy, które gromadziły się w jego oczach z każdą nową zwrotką, w końcu zaczynają spływać kreśląc tylko sobie znaną drogę po policzkach młodszego rapera. To wszystko... Ta piosenka pełna bólu, cierpienia ukazana w tak piękny sposób.
Bang w tym czasie odetchnął głęboko zdejmując z uszu słuchawki, po czym na jego twarz wystąpił delikatny uśmiech. Pierwszy raz śpiewał tę piosenkę przed kimś, nie samemu, nie dla siebie, tylko dla kogoś, co naprawdę napawało go radością.
Gdy wyszedł z sali do nagrywania od razu skierował wzrok na maknae, który aż do teraz nie mógł oderwać wzroku od miejsca, gdzie jeszcze przed chwilą za szybą stał Jongguk, a łzy wciąż spływały po wcześniej stworzonych przez siebie dróżkach.
-Hej... -zawołał cicho podchodząc do blondyna, po czym ukucnął tuż przed nim z tym ciepłem na twarzy, który teraz nie przypominał wcale tej maski, którą lider tak często nosił. Chociaż względem swoich przyjaciół zawsze był szczery, lecz... Zdarzały się wyjątki...
Kolejnych słów już nie zdążył wypowiedzieć, bo Zelo rzucił się na jego szyję i ze szlochem mocno wtulił się w niego. Początkowo zaskoczyło to bruneta, jednak po chwili ten również go objął. Pewnie, zdecydowanie, a Choi poczuł, że teraz wszystko jest dobrze. Wszystko jest dobrze z nim, z Bangiem... On wcale tak nie cierpi. Więc zebrał się w sobie i pozwolił słowom wypłynąć z jego ust, tak samo jak przy rapie starszego...
-Nie mów tak! Już... Już nigdy nie pozwolę, abyś spędzał noce samotnie, nie pozwolę tym myślą wejść do twojej głowy! Twój ciężar... Będziemy dźwigać go razem! Chcę cię przytulić, więc nie mów, że nikt tego nie che, że jesteś jakimś gównem! Nie pieprz, że nie potrzebujesz miłości... -z nowymi zdaniami szlochał to coraz bardziej, mocniej wtulając się w kogoś, kogo kochał...
Poczuł jak duża dłoń sunie po jego plecach, po woli, spokojnie, delikatnie je drapiąc wspinała się coraz wyżej, aż w końcu zaczęła ostrożnie przeczesywać kręcone włosy blondyna. Czuł, jak ten ciepły uśmiech znika, z następnie znów pojawia się, gdy trafia na wzrok młodszego, który to odsunął nieznacznie głowę, by móc spojrzeć na rapera. Niespodziewanie jego ciepłe usta spoczęły na swoich młodszych odpowiedniczkach, takie słodkie, znane, a za razem obce. Inne niż te, które śniły się mu każdej nocy.
-Proszę, nie płacz już. -szepnął starszy, gdy w końcu odsunął się od warg chłopaka, który to właśnie nie wiedział co się stało, więc z nieobecnym wzrokiem przyłożył tylko dłoń do swoich ust które jeszcze przed chwilą... Po raz kolejny dłoń lidera spoczęła na jego policzku, aby kciukiem zetrzeć łzy, które po woli kończyły swą wędrówkę. -Dobrze?
Więc co też miał odpowiedzieć? Skinął tylko głową pociągając nosem widząc to jak Bang uśmiecha się... Tak szczerze. Po czym złożył delikatny pocałunek na jego czole jeszcze przed tym zanim zaczął podnosić się z ziemi. Zelo czując to uwolnił go ze swojego uścisku, po czym spojrzał w jego oczy pytająco, gdy ten wyciągnął w jego kierunku swoją rękę.
-Chodź, sam mówiłeś, że nie pozwolisz mi spędzać samotnie nocy.
"Na ramionach dźwigam brzemienny ciężar
Nikt nie chce poznań jak przerażająca jest maska, którą noszę
Nie mam pojęcia na co wymieniłem swoją pasję, by wzbudzić radość u innych.
Dlaczego nalegam tak bardzo na moc biegnięcia dalej.
Poczucie bycia gorszym i winnym jest tym, co pozostawiła rzeczywistość, blokując moje gardło"
Kolejne słowa płynęły z jego ust z wielką , zapałem, a Choi...
Nie mógł zrobić nic innego jak przyglądać się przymkniętym oczom lidera, zdaniom, które wyrażały wszystko to, co czuł, czy raczej... Czuje. Cały ten ból wzbudzał w młodszym świadomość, że nie może nic na to poradzić, że jest kompletnie bezsilny. Z każdym kolejnym wersem blondynowi po prostu odbierało mowę, czy też dech w piersiach. Tekst piosenki wyrażał doskonale to, co czuje nie tylko Bang, ale i każdy z nich, każdy z osobna czuje ten ogromny ból, lecz to ich lider cierpi najbardziej. Wszystko zwala się na jego głowę...
"Niech każdy przepadnie, niech każdy odejdzie
Ten cholerny świat, niech wszyscy przepadną.
Niech każdy przepadnie, niech każdy odejdzie
Spojrzenia pełne współczucia, niech wszyscy odejdą.
Niech każdy przepadnie, niech każdy odejdzie
Nie potrzebuję żadnej miłości, niech wszyscy przepadną.
Niech każdy przepadnie, niech każdy odejdzie
Przepadnijcie wszyscy"
Po usłyszeniu ostatnich słów poczuł, jak łzy, które gromadziły się w jego oczach z każdą nową zwrotką, w końcu zaczynają spływać kreśląc tylko sobie znaną drogę po policzkach młodszego rapera. To wszystko... Ta piosenka pełna bólu, cierpienia ukazana w tak piękny sposób.
Bang w tym czasie odetchnął głęboko zdejmując z uszu słuchawki, po czym na jego twarz wystąpił delikatny uśmiech. Pierwszy raz śpiewał tę piosenkę przed kimś, nie samemu, nie dla siebie, tylko dla kogoś, co naprawdę napawało go radością.
Gdy wyszedł z sali do nagrywania od razu skierował wzrok na maknae, który aż do teraz nie mógł oderwać wzroku od miejsca, gdzie jeszcze przed chwilą za szybą stał Jongguk, a łzy wciąż spływały po wcześniej stworzonych przez siebie dróżkach.
-Hej... -zawołał cicho podchodząc do blondyna, po czym ukucnął tuż przed nim z tym ciepłem na twarzy, który teraz nie przypominał wcale tej maski, którą lider tak często nosił. Chociaż względem swoich przyjaciół zawsze był szczery, lecz... Zdarzały się wyjątki...
Kolejnych słów już nie zdążył wypowiedzieć, bo Zelo rzucił się na jego szyję i ze szlochem mocno wtulił się w niego. Początkowo zaskoczyło to bruneta, jednak po chwili ten również go objął. Pewnie, zdecydowanie, a Choi poczuł, że teraz wszystko jest dobrze. Wszystko jest dobrze z nim, z Bangiem... On wcale tak nie cierpi. Więc zebrał się w sobie i pozwolił słowom wypłynąć z jego ust, tak samo jak przy rapie starszego...
-Nie mów tak! Już... Już nigdy nie pozwolę, abyś spędzał noce samotnie, nie pozwolę tym myślą wejść do twojej głowy! Twój ciężar... Będziemy dźwigać go razem! Chcę cię przytulić, więc nie mów, że nikt tego nie che, że jesteś jakimś gównem! Nie pieprz, że nie potrzebujesz miłości... -z nowymi zdaniami szlochał to coraz bardziej, mocniej wtulając się w kogoś, kogo kochał...
Poczuł jak duża dłoń sunie po jego plecach, po woli, spokojnie, delikatnie je drapiąc wspinała się coraz wyżej, aż w końcu zaczęła ostrożnie przeczesywać kręcone włosy blondyna. Czuł, jak ten ciepły uśmiech znika, z następnie znów pojawia się, gdy trafia na wzrok młodszego, który to odsunął nieznacznie głowę, by móc spojrzeć na rapera. Niespodziewanie jego ciepłe usta spoczęły na swoich młodszych odpowiedniczkach, takie słodkie, znane, a za razem obce. Inne niż te, które śniły się mu każdej nocy.
-Proszę, nie płacz już. -szepnął starszy, gdy w końcu odsunął się od warg chłopaka, który to właśnie nie wiedział co się stało, więc z nieobecnym wzrokiem przyłożył tylko dłoń do swoich ust które jeszcze przed chwilą... Po raz kolejny dłoń lidera spoczęła na jego policzku, aby kciukiem zetrzeć łzy, które po woli kończyły swą wędrówkę. -Dobrze?
Więc co też miał odpowiedzieć? Skinął tylko głową pociągając nosem widząc to jak Bang uśmiecha się... Tak szczerze. Po czym złożył delikatny pocałunek na jego czole jeszcze przed tym zanim zaczął podnosić się z ziemi. Zelo czując to uwolnił go ze swojego uścisku, po czym spojrzał w jego oczy pytająco, gdy ten wyciągnął w jego kierunku swoją rękę.
-Chodź, sam mówiłeś, że nie pozwolisz mi spędzać samotnie nocy.
