Kyux: No to... Sama nie wiem co to jest, w każdym bądź razie jest to jeden z moich pierwszych FF.
Nie jest on doskonały, ani ładny, ale mam nadzieję, że chociaż komuś coś się w nim spodoba, bo przez niego nie mogłam spać po nocach, kiedy myślałam nad fabułą ><
Przez to też nie miałam tak zwanej "weny", by napisać jakikolwiek scenariusz
za co bardzo przepraszam ><~!! ♥
Dwójka osób siedziała na schodach, rozmawiali o różnych, głupich rzeczach, żartowali, wygłupiali czekając, aż przyjdzie ich przyjaciel.
D.O przez cały ten czas uśmiechał się nie mogąc oderwać wzroku od jej roześmianej twarzy, pięknych oczu, pełnych, słodkich ust... Śmiała się przez ten cały czas, raz po raz dźgając swojego przyjaciela, zaczepiając w różne sposoby, gdy nagle drzwi znajdujące się tuż na przeciw schodów otworzyły się. Mężczyzna o mocno brązowych włosach nie zdążył nawet wejść do środka, bo jasnowłosa dziewczyna nagle do niego podbiegła rzucając mu się na szyję. On w odpowiedzi uśmiechnął się składając delikatny pocałunek na jej ustach.
Kyungsoo patrzył na to wszystko z uśmiechem, który teraz... Przychodził mu z niezwykłym trudem. Szczerze powiedziawszy, z perspektywy starszego, było to odrobinę niezręczne przyglądać się tej dwójce. Chłopak więc nie chcąc im przeszkadzać, pod pretekstem zostawienia czegoś u góry, wstał i skierował się wprost do swojego pokoju. Będąc już w pomieszczeniu od razu położył się na łóżku wzdychając, by następnie zasłonić twarz dłońmi, które mocno przycisnął do oczy.
Zaśmiał się...
Cicho... Chrypliwie.
Zaśmiał się...
Cicho... Chrypliwie.
Leżał w bezruchu przez dłuższy czas, nie wiedząc samemu co robić. Przecież nie pójdzie tam z powrotem, będzie przeszkadzać, a ten widok... Nie zadziała na niego zbyt dobrze. Sięgnął więc do kieszeni swoich spodni z której wyjął zdjęcie, dość stare, liczące sobie kilka lat, przedstawiało ono trzy osoby.
Jego- uśmiechającego się, Kai'a- jego twarz rozpromieniał piękny uśmiech ukazujący białe zęby, oraz Ją- blond włosom dziewczynę. Stała między dwójką przyjaciół trzymając mocno ich ramiona, również się śmiała, jak oni wszyscy, byli tacy szczęśliwi w tym momencie, kiedy wszystko było tak banalnie proste.
Chłopak uniósł dłoń dotykając palcem roześmianej twarzy kobiety ze zdjęcia, delikatnie, po woli sunął nim w dół, po linii jej policzka uśmiechając się przy tym delikatnie, boleśnie, wspominając czasu, kiedy ich trójka trzymała się razem, spotykali się na mieście, wychodzili, robili różne, nawet te najgłupsze rzeczy, aż do czasu, gdy ona wraz z Kaiem zaczęli się oficjalnie umawiać.
xxx
Pewnego dnia, gdy Kyungsoo siedział na kanapie u siebie w salonie czytając książkę, do jego mieszkania niespodziewanie weszła dwójka osób, które tak dobrze znał... Oczywiście, jak zawsze ucieszył się na ich widok, lecz fakt, że są razem, trzymają się za ręce wciąż bolał, jednak Do znany był z doskonałej gry aktorskiej, więc po nim niczego nie dało się poznać. Wokalista uśmiechnął się zapraszając ich, aby usiedli. Z tego co zdążył zauważyć, z niewiadomych mu powodów, Hyorin była bardzo szczęśliwa, a uśmiech nie schodził z jej pięknej twarzy, za to Jongin był zupełnym przeciwieństwem kobiety, tylko dlaczego?
Przez moment zapatrzył się na nią przypominając sobie te wszystkie momenty jeszcze sprzed ich zakochania się w sobie, te wszystkie wspólne wyjścia, zabawy, wyjazdy...
Do rzeczywistości przywrócił go Kai, który usiadł obok dziewczyny obejmując ją mocno, pewnie ramieniem.
Do rzeczywistości przywrócił go Kai, który usiadł obok dziewczyny obejmując ją mocno, pewnie ramieniem.
-Więc... O co chodzi?- zapytał w końcu zauważając coś w rodzaju niepewności, a nawet lęku na twarzy swojego przyjaciela. W głębi duszy miał nadzieję, że jednak coś się między nimi wydarzyło i chcą mu ogłosić, że już nie są parą, lecz kiedy przyłapał się na tej myśli od razu poczuł się głupio zaczynając krzyczeć na samego siebie w głowie. Przecież najważniejsze było ich szczęście...
W tym momencie dalsze słowa były zbędne, ponieważ kobieta śmiejąc się podniosła dłoń do góry, tym samy klepiąc Jongina, by zrobił to samo. I właśnie w tym momencie Do dostrzegł dwa pierścionki zaręczynowe na ich palcach. Od razu zaczął im gratulować, bo ci innego miałby zrobić? Powiedzieć, że na to się nie zgadza? Że nie chce tego? Że oni nie mają prawa być razem?...
Po pożegnaniu przyjaciół od razu wrócił do swojego pokoju, czuł, jak jego nogi drżą pod wpływam ciężaru własnego ciała, nawet nie zauważył, gdy z jego oczu zaczęły płynąć słone łzy...
xxx
W końcu nadszedł ten pamiętny dzień. Pogoda za oknem była taka piękna, słońce mocno świeciło, a do tego wiał delikatny, przyjemny wiatr. Ptaki śpiewały tak jakby wiedziały co ma zaraz nastać. Kai... Nie, raczej pan młody stał na zewnątrz witając wszystkich przybyłych gości. Do wyczekiwał w pokoju na nią, kobietę, która właśnie schodziła ze schodów w skromnej, białej sukni, oraz pięknym długim welonie pod kolor. Wyglądała naprawdę... Uroczo w oczach starszego. Chłopak uśmiechnął się widząc, jak jego przyjaciółka staje przed nim i wykonuje pełen obrót prezentując tym samym w całej okazałości swój strój. Kyungsoo kiwnął głową z uznaniem.
-Wyglądasz naprawdę pięknie.
Jongin wraz ze swoją narzeczoną znajdowali się przed ołtarzem. Słuchali uważnie słów starszego mężczyzn. Do za to stał gdzieś z boku opierając o jeden z filarów uważnie obserwował całą tę sytuację. Uśmiechał się, lecz... tak naprawdę wewnątrz walczył sam ze sobą, aby nie wybiec na środek, nie przerwać tego wszystkiego, aby nagle nie zacząć płakać.
To wszystko tak bardzo bolało... Fakt, że osoba, którą kocha się od dawna... Począwszy od dnia dzisiejszego już nigdy nie będzie twoja.
Ceremonia dobiegła końca, pozostał tylko pocałunek mający na celu przypieczętować złożone przysięgi. Na to Kyungsoo nie mógł już dłużej patrzeć, więc odwrócił się i nie spostrzeżenie poszedł do środka, gdzie nikogo nie było. Spuszczając głowę skierował się wprost na balkon, na drugim piętrze. Oparł dłonie o barierkę nabierając powietrza w płuca, by po chwili wypuścić je przez nos. Otarł wierzchem dłoni oczy, czując jak po woli gromadzą się w nich łzy. Do jego uszu dotarł głos skrzypienia drzwi, ktoś wszedł na balkon, a następnie stanął obok chłopaka, który niemal natychmiast odwrócił głowę w przeciwnym kierunku. Chcąc jakoś się uspokoić wziął kilka głębokich oddechów.
-Hej, dlaczego stoisz tutaj sam? -znał doskonale barwę tego głosu, więc niemal od razu spojrzał w stronę młodszego, dlaczego tutaj przyszedł?... Jego spodziewał się tutaj najmniej...
-Sam nie wiem... -zaśmiał się kręcąc głową, jednak kiedy wzrok ponownie napotkał oczy szatyna Do zaczął uświadamiać sobie tą okropną prawdę, że ten mężczyzna już nigdy nie będzie jego, ich przyjaźń po woli zacznie słabnąć, aż obaj o sobie zapomną. Przecież... To tylko kwestia czasu, kiedy Kai wraz z Hyorin doczekają się potomstwa.
-Chodź, musisz zrobić sobie z nami zdjęcie! -zawołał łapiąc dłoń Kyungsoo i uśmiechając się zarazem tak... pięknie.
Do nie był zbyt skory do tego, lecz Jongin zaczął ciągnąc go za trzymaną dłoń w stronę dołu, wyjścia na zewnątrz. Więc co miał zrobić innego jak za nim pójść? Nawet nie umiał mu się oprzeć, kiedy czuł jak ciepła ręka trzyma jego już po raz ostatni.
Przed pięknie ozdobionym ołtarzem czekała na nich jasnowłosa kobieta, uśmiechała się. Pomachała radośnie w stronę starszego, by ten pośpieszył się i w końcu stanął obok.
Obydwoje znaleźli się w wyznaczonych miejscach, a pomiędzy nimi ustawiła się ona. Jej twarz wskazywała na to, że jest naprawdę szczęśliwa... Wzięła ukochanego pod ramię i skierowała wzrok w stronę fotografa przechylając delikatnie głowę, by być jeszcze bliżej Kai'a. A Do? Co innego pozostało mu poza delikatnym uśmiechem, który krył w sobie tyle bólu...
xxx
Minął już miesiąc od tego wydarzenia.
Mężczyzna leżał na łóżku trzymając fotografię wykonaną tamtego dnia.
Od tego czasu... Ich kontakt po woli urywał się.
Nie istniała już trójka najlepszych przyjaciół znających się od dzieciństwa. Nie było już wspólnych wyjść do kina, a Kyungsoo... Został sam ze swoimi wspomnieniami, które jedyne co potrafiły zrobić, to wywołać ogromny ból u dawnego wokalisty.
Powinien się cieszyć, prawda? W końcu jego miłość znalazła kogoś, kto kocha ją tak samo mocno. Kogoś z kim Kai spędzi resztę życia, a Do pozostanie tylko zamazanym wspomnieniem. Punktem, oddalonym gdzieś w przestrzeni, który kiedyś istniał tuż przy boku młodego tancerza. Lecz... Nie potrafił już się uśmiechać tak jak kiedyś. Nie potrafił cieszyć się szczęściem swoich przyjaciół to znaczy, że... on był złym przyjacielem dla nich?
Zasłonił twarz dłońmi odkładając fotografię gdzieś z boku. Nabrał do płuc powietrze, by po chwili wypuścić je z cichym westchnieniem. Nie mógł płakać, obiecał sobie, że od tamtego dnia będzie jeszcze szczęśliwszy niż poprzednio, będzie się uśmiechał, śmiał!
A jak wyszło?
Od dłuższego czasu nie wychodzi z domu dla własnej rozrywki. Robi to tylko w tedy, kiedy jest zmuszony iść do sklepu, czy do pracy. Czasem wyjdzie na ogród, posiedzi chwilę na tarasie z herbatą w ręku, oraz ulubioną książką. Od dłuższego czasu nikt go nie odwiedza, nie dzwoni. Jedynie od czasu do czasu odezwie się Hyorin z pytaniem, co u niego. Lecz Kai.. Chyba już całkowicie zapomniał o swoim przyjacielu z dawnych lat.
Mężczyzna wziął w dłoń fotografię, po raz ostatni patrząc na nią w całej okazałości. Czuł jak słone łzy gromadzą się w jego oczach, gdy po woli przerywał ją na pół, w miejscu, gdzie stała ona. Ta, która była powodem ich rozstania. Kyungsoo wpatrywał się tempo w dwie połówki na których znajdował się on, oraz Jongin, jego przyjaciel, którego kochał od tak dawna...
Czuł jak łzy po woli zaczynają spływać po jego skroniach. Obserwował uważnie dwie rozdarte części, by po chwili połączyć je w całość zasłaniając coś, co ich poróżniło.
Teraz na fotografii znajdowała się dwójka mężczyzn, ustrojona w garnitury. Uśmiechali się, a pomiędzy nimi nie było już żadnej przeszkody.


