niedziela, 19 kwietnia 2015

#B.A.P Banglo - AM 4:44

Kyux: No to ten... Jest to już mój drugi FF ><~!
Z którego dumna nie jestem TT 
Miało wyjść to inaczej, ale cóż... Moje "umiejętności" są po prostu na najwyższym poziomie :'D
Zainspirowała mnie ta oto piosenka 
Mam jednak nadzieję, że chociaż komuś się to spodoba ><
Oczywiście z góry przepraszam Aoi, która czeka wciąż na scenariusz, ale jakoś na razie.... W głowie mam tylko pomysły na FanFicki TT 
Więc jeszcze raz bardzo przepraszam ><! 




Raper siedział w studiu, od czasu pozwu swojej wytwórni spędzał tutaj każdą wolną chwilę. Pracował właśnie nad swoja nową, autorska piosenką, której słowa podśpiewywał pod nosem starając stworzyć odpowiedni dla niej podkład. 
Była już późna godzina, noc. W budynku został tylko on jeden, pozostali pracownicy wyszli już dość dawno, wrócili do swoich rodzin, domów... Muzyka, a raczej jej urwane fragmenty rozbrzmiewały po pomieszczeniu, a mężczyzna niemal co chwilę biegał do małego pokoiku, gdzie nagrywał swój głos zgodny z podkładem, który udało mu się już stworzyć. 
W końcu mógł usiąść ze spokojem przed biurkiem, na którym stał komputer z wgranymi różnorodnymi programami potrzebnych w studiu, jego wzrok skierował się w róg monitora, na godzinę, która wskazywała równo czwartą czterdzieści cztery. Ciche westchnienie uciekło z pomiędzy jego ust, gdy opadł na drewniany blat tuż obok klawiatury. Był zmęczony, a ilość kofeiny, którą wypił nie chciała zadziałać nawet w najmniejszym stopniu. Jego powieki po woli opadły, a on pogrążył się we śnie. Nawet nie usłyszał, jak drzwi do środka studia otworzyły się. Wszedł przez nie wysoki chłopak o kręconych, blond włosach. Na widok swojego hyunga zaśmiał się cicho, aby po chwili podejść do niego bliżej. Nachylił się delikatnie i z uśmiechem spojrzał na śpiącą twarz lidera. 
To nie pierwszy raz, kiedy zastaje go tutaj w takim stanie, śpiącego na biurku, przed komputerem, czy laptopem. Zelo zdjął z siebie bluzę, która przykrył przyjaciela, przecież nie chciał, aby temu było zimno... Chciał pozwolić mu chociaż na odrobinę odpoczynku, w końcu zasłużył. Od czasu tej całej sprawy związanej w pozwem zespół zajmował się swoimi sprawami, osobno...  Więc nie często mieli okazję na spotkania, lecz najmłodszy wiedział, gdzie może znaleźć swojego lidera, którego brakowało mu najbardziej. Często przychodził tutaj, lecz zazwyczaj zastawał Banga śpiącego, a on... Nie miał po prostu serca, aby go budzić. Jego wzrok powędrował w kierunku ekranu, który własnie wyświetlał informację o zapisanych dźwiękach. Z tego co maknae zdołał odczytać piosenka była już w fazie końcowej, wystarczyło tylko mała synchronizacja... Delikatny uśmiech pojawił się po raz kolejny na twarzy chłopaka, który dostrzegł  kilka kartek wystających spod ramienia starszego. Chciał je wziąć do ręki, lecz kiedy tylko jego szczupłe, długie palce spoczęły na jednym z fragmentów papieru poczuł na swoim nadgarstku coś... Ciepłego. Początkowo wystraszył się szybko spoglądając na rapera, który to z uśmiechem wpatrywał się w niego. 
-Nie miałeś zamiaru mnie budzić? -zaśmiał się puszczając jego dłoń, po czym przetarł swoje wciąż zaspane oczy tym samym prostując, oraz przeciągając się. 
Zelo westchnął z ulgą, naprawdę się przestraszył...
-Należy ci się chociaż odrobina snu.- stwierdził zabierając swoją rękę z kartki, a w odpowiedzi otrzymał kolejny pełen ciepła, wyjątkowy uśmiech, który tak uwielbiał. 
Lekko speszony odwrócił się do niego plecami, by zimnymi dłońmi dotknąć swoich rozgrzanych policzków tym samym próbując jakoś ochłodzić owy rumieniec, który na nich zawitał. 
-Często tu przychodzisz, ale jeszcze ani razu mnie nie obudziłeś...- mruknął rozsiadając się wygodniej na fotelu, oraz cicho wzdychając. 
Nie małe było zaskoczenie młodszego, gdy usłyszał to co własnie powiedział Bang. To znaczy, że za każdym razem,  kiedy tylko postanowił go odwiedzić ten... Nie spał? Wiedział o wszystkim. Wiedział kiedy przychodził, ale nie wiedział po co... 
-Dlaczego ciągle tutaj przychodzisz? -zapytał, a z jego twarzy nie chodził uśmiech, więc... Może jednak wiedział? Czekał tylko, aż blondyn utwierdzi go w swoich przekonaniach?...
-Chcę jako pierwszy usłyszeć twoją piosenkę! -odpowiedział szybko, stanowczo, oraz zdecydowanie odwracając się w końcu w kierunku lidera. Jego cudny wyraz twarzy...
-W takim razie siadaj i słuchaj. -powiedział krótko wskazując skinieniem głowy na kanapę stojąca pod ścianą. 
Zelo zajął wyznaczone miejsce, a Jongguk podniósł się z krzesła wcześniej wykonując kilka czynności na komputerze.
-Zaśpiewam specjalnie dla ciebie, będziesz pierwszym, który usłyszy to na żywo, więc słuchaj uważnie. -po wypowiedzeniu owych słów spojrzał na przyjaciela, który z wielkim zapałem pokiwał głową na znak, że rozumie.
Tak więc starszy już po chwili znalazł się w pokoiku nagrań, gdy muzyka zaczęła lecieć ten kilka razy odchrząknął, po czym nie czekając dłużej zaczął swoją piosenkę.

"Na ramionach dźwigam brzemienny ciężar
Nikt nie chce poznań jak przerażająca jest maska, którą noszę
Nie mam pojęcia na co wymieniłem swoją pasję, by wzbudzić radość u innych.
Dlaczego nalegam tak bardzo na moc biegnięcia dalej.
Poczucie bycia gorszym i winnym jest tym, co pozostawiła rzeczywistość, blokując moje gardło"

Kolejne słowa płynęły z jego ust z wielką , zapałem, a Choi...
Nie mógł zrobić nic innego jak przyglądać się przymkniętym oczom lidera, zdaniom, które wyrażały wszystko to, co czuł, czy raczej... Czuje. Cały ten ból wzbudzał w młodszym świadomość, że nie może nic na to poradzić, że jest kompletnie bezsilny. Z każdym kolejnym wersem blondynowi po prostu odbierało mowę, czy też dech w piersiach. Tekst piosenki wyrażał doskonale to, co czuje nie tylko Bang, ale i każdy z nich, każdy z osobna czuje ten ogromny ból, lecz to ich lider cierpi najbardziej. Wszystko zwala się na jego głowę...

"Niech każdy przepadnie, niech każdy odejdzie
Ten cholerny świat, niech wszyscy przepadną.
Niech każdy przepadnie, niech każdy odejdzie
Spojrzenia pełne współczucia, niech wszyscy odejdą.
Niech każdy przepadnie, niech każdy odejdzie
Nie potrzebuję żadnej miłości, niech wszyscy przepadną.
Niech każdy przepadnie, niech każdy odejdzie
Przepadnijcie wszyscy"

Po usłyszeniu ostatnich słów poczuł, jak łzy, które gromadziły się w jego oczach z każdą nową zwrotką, w końcu zaczynają spływać kreśląc tylko sobie znaną drogę po policzkach młodszego rapera. To wszystko... Ta piosenka pełna bólu, cierpienia ukazana w tak piękny sposób.
Bang w tym czasie odetchnął głęboko zdejmując z uszu słuchawki, po czym na jego twarz wystąpił delikatny uśmiech. Pierwszy raz śpiewał tę piosenkę przed kimś, nie samemu, nie dla siebie, tylko dla kogoś, co naprawdę napawało go radością.
Gdy wyszedł z sali do nagrywania od razu skierował wzrok na maknae, który aż do teraz nie mógł oderwać wzroku od miejsca, gdzie jeszcze przed chwilą za szybą stał Jongguk, a łzy wciąż spływały po wcześniej stworzonych przez siebie dróżkach.
-Hej... -zawołał cicho podchodząc do blondyna, po czym ukucnął tuż przed nim z tym ciepłem na twarzy, który teraz nie przypominał wcale tej maski, którą lider tak często nosił. Chociaż względem swoich przyjaciół zawsze był szczery, lecz... Zdarzały się wyjątki...
Kolejnych słów już nie zdążył wypowiedzieć, bo Zelo rzucił się na jego szyję i ze szlochem mocno wtulił się w niego. Początkowo zaskoczyło to bruneta, jednak po chwili ten również go objął. Pewnie, zdecydowanie, a Choi poczuł, że teraz wszystko jest dobrze. Wszystko jest dobrze z nim, z Bangiem... On wcale tak nie cierpi. Więc zebrał się w sobie i pozwolił słowom wypłynąć z jego ust, tak samo jak przy rapie starszego...
-Nie mów tak! Już... Już nigdy nie pozwolę, abyś spędzał noce samotnie, nie pozwolę tym myślą wejść do twojej głowy! Twój ciężar... Będziemy dźwigać go razem! Chcę cię przytulić, więc nie mów, że nikt tego nie che, że jesteś jakimś gównem! Nie pieprz, że nie potrzebujesz miłości... -z nowymi zdaniami szlochał to coraz bardziej, mocniej wtulając się w kogoś, kogo kochał...
Poczuł jak duża dłoń sunie po jego plecach, po woli, spokojnie, delikatnie je drapiąc wspinała się coraz wyżej, aż w końcu zaczęła ostrożnie przeczesywać kręcone włosy blondyna. Czuł, jak ten ciepły uśmiech znika, z następnie znów pojawia się, gdy trafia na wzrok młodszego, który to odsunął nieznacznie głowę, by móc spojrzeć na rapera. Niespodziewanie jego ciepłe usta spoczęły na swoich młodszych odpowiedniczkach, takie słodkie, znane, a za razem obce. Inne niż te, które śniły się mu każdej nocy.
-Proszę, nie płacz już. -szepnął starszy, gdy w końcu odsunął się od warg chłopaka, który to właśnie nie wiedział co się stało, więc z nieobecnym wzrokiem przyłożył tylko dłoń do swoich ust które jeszcze przed chwilą... Po raz kolejny dłoń lidera spoczęła na jego policzku, aby kciukiem zetrzeć łzy, które po woli kończyły swą wędrówkę. -Dobrze?
Więc co też miał odpowiedzieć? Skinął tylko głową pociągając nosem widząc to jak Bang uśmiecha się... Tak szczerze. Po czym złożył delikatny pocałunek na jego czole jeszcze przed tym zanim zaczął podnosić się z ziemi. Zelo czując to uwolnił go ze swojego uścisku, po czym spojrzał w jego oczy pytająco, gdy ten wyciągnął w jego kierunku swoją rękę.
-Chodź, sam mówiłeś, że nie pozwolisz mi spędzać samotnie nocy.

czwartek, 26 marca 2015

#EXO Kaisoo - Gdyby nie ona...


Kyux: No to...  Sama nie wiem co to jest, w każdym bądź razie jest to jeden z moich pierwszych FF. 
Nie jest on doskonały, ani ładny, ale mam nadzieję, że chociaż komuś coś się w nim spodoba, bo przez niego nie mogłam spać po nocach, kiedy myślałam nad fabułą ><
Przez to też nie miałam tak zwanej "weny", by napisać jakikolwiek scenariusz
za co bardzo przepraszam ><~!! ♥




Dwójka osób siedziała na schodach, rozmawiali o różnych, głupich rzeczach, żartowali, wygłupiali czekając, aż przyjdzie ich przyjaciel.
D.O przez cały ten czas uśmiechał się nie mogąc oderwać wzroku od jej roześmianej twarzy, pięknych oczu, pełnych, słodkich ust... Śmiała się przez ten cały czas, raz po raz dźgając swojego przyjaciela, zaczepiając w różne sposoby, gdy nagle drzwi znajdujące się tuż na przeciw schodów otworzyły się. Mężczyzna o mocno brązowych włosach nie zdążył nawet wejść do środka, bo jasnowłosa dziewczyna nagle do niego podbiegła rzucając mu się na szyję. On w odpowiedzi uśmiechnął się składając delikatny pocałunek na jej ustach. 
Kyungsoo patrzył na to wszystko z uśmiechem, który teraz... Przychodził mu z niezwykłym trudem. Szczerze powiedziawszy, z perspektywy starszego, było to odrobinę niezręczne przyglądać się tej dwójce. Chłopak więc nie chcąc im przeszkadzać, pod pretekstem zostawienia czegoś u góry, wstał i skierował się wprost do swojego pokoju. Będąc już w pomieszczeniu od razu położył się na łóżku wzdychając, by następnie zasłonić twarz dłońmi, które mocno przycisnął do oczy.
Zaśmiał się...
Cicho... Chrypliwie. 
Leżał w bezruchu przez dłuższy czas, nie wiedząc samemu co robić. Przecież nie pójdzie tam z powrotem, będzie przeszkadzać, a ten widok... Nie zadziała na niego zbyt dobrze. Sięgnął więc do kieszeni swoich spodni z której wyjął zdjęcie, dość stare, liczące sobie kilka lat, przedstawiało ono trzy osoby.
Jego- uśmiechającego się, Kai'a- jego twarz rozpromieniał piękny uśmiech ukazujący białe zęby, oraz Ją- blond włosom dziewczynę. Stała między dwójką przyjaciół trzymając mocno ich ramiona, również się śmiała, jak oni wszyscy, byli tacy szczęśliwi w tym momencie, kiedy wszystko było tak banalnie proste. 
Chłopak uniósł dłoń dotykając palcem roześmianej twarzy kobiety ze zdjęcia, delikatnie, po woli sunął nim w dół, po linii jej policzka uśmiechając się przy tym delikatnie, boleśnie, wspominając czasu, kiedy ich trójka trzymała się razem, spotykali się na mieście, wychodzili, robili różne, nawet te najgłupsze rzeczy, aż do czasu, gdy ona wraz z Kaiem zaczęli się oficjalnie umawiać.

xxx

Pewnego dnia, gdy Kyungsoo siedział na kanapie u siebie w salonie czytając książkę, do jego mieszkania niespodziewanie weszła dwójka osób, które tak dobrze znał... Oczywiście, jak zawsze ucieszył się na ich widok, lecz fakt, że są razem, trzymają się za ręce wciąż bolał, jednak Do znany był z doskonałej gry aktorskiej, więc po nim niczego nie dało się poznać. Wokalista uśmiechnął się zapraszając ich, aby usiedli. Z tego co zdążył zauważyć, z niewiadomych mu powodów, Hyorin była bardzo szczęśliwa, a uśmiech nie schodził z jej pięknej twarzy, za to Jongin był zupełnym przeciwieństwem kobiety, tylko dlaczego?
 Przez moment zapatrzył się na nią przypominając sobie te wszystkie momenty jeszcze sprzed ich zakochania się w sobie, te wszystkie wspólne wyjścia, zabawy, wyjazdy...
Do rzeczywistości przywrócił go Kai, który usiadł obok dziewczyny obejmując ją mocno, pewnie ramieniem. 
-Więc... O co chodzi?- zapytał w końcu zauważając coś w rodzaju niepewności, a nawet lęku na twarzy swojego przyjaciela. W głębi duszy miał nadzieję, że jednak coś się między nimi wydarzyło i chcą mu ogłosić, że już nie są parą, lecz kiedy przyłapał się na tej myśli od razu poczuł się głupio zaczynając krzyczeć na samego siebie w głowie. Przecież najważniejsze było ich szczęście... 
W tym momencie dalsze słowa były zbędne, ponieważ kobieta śmiejąc się podniosła dłoń do góry, tym samy klepiąc Jongina, by zrobił to samo. I właśnie w tym momencie Do dostrzegł dwa pierścionki zaręczynowe na ich palcach. Od razu zaczął im gratulować, bo ci innego miałby zrobić? Powiedzieć, że na to się nie zgadza? Że nie chce tego? Że oni nie mają prawa być razem?... 
Po pożegnaniu przyjaciół od razu wrócił do swojego pokoju, czuł, jak jego nogi drżą pod wpływam ciężaru własnego ciała, nawet nie zauważył, gdy z jego oczu zaczęły płynąć słone łzy...

xxx

W końcu nadszedł ten pamiętny dzień. Pogoda za oknem była taka piękna, słońce mocno świeciło, a do tego wiał delikatny, przyjemny wiatr. Ptaki śpiewały tak jakby wiedziały co ma zaraz nastać. Kai... Nie, raczej pan młody stał na zewnątrz witając wszystkich przybyłych gości. Do wyczekiwał w pokoju na nią, kobietę, która właśnie schodziła ze schodów w skromnej, białej sukni, oraz pięknym długim welonie pod kolor. Wyglądała naprawdę... Uroczo w oczach starszego. Chłopak uśmiechnął się widząc, jak jego przyjaciółka staje przed nim i wykonuje pełen obrót prezentując tym samym w całej okazałości swój strój. Kyungsoo kiwnął głową z uznaniem.
-Wyglądasz naprawdę pięknie.

Jongin wraz ze swoją narzeczoną znajdowali się przed ołtarzem. Słuchali uważnie słów starszego mężczyzn. Do za to stał gdzieś z boku opierając o jeden z filarów uważnie obserwował całą tę sytuację. Uśmiechał się, lecz... tak naprawdę wewnątrz walczył sam ze sobą, aby nie wybiec na środek, nie przerwać tego wszystkiego, aby nagle nie zacząć płakać.
To wszystko tak bardzo bolało... Fakt, że osoba, którą kocha się od dawna... Począwszy od dnia dzisiejszego już nigdy nie będzie twoja.
Ceremonia dobiegła końca, pozostał tylko pocałunek mający na celu przypieczętować złożone przysięgi. Na to Kyungsoo nie mógł już dłużej patrzeć, więc odwrócił się i nie spostrzeżenie poszedł do środka, gdzie nikogo nie było. Spuszczając głowę skierował się wprost na balkon, na drugim piętrze. Oparł dłonie o barierkę nabierając powietrza w płuca, by po chwili wypuścić je przez nos. Otarł wierzchem dłoni oczy, czując jak po woli gromadzą się w nich łzy. Do jego uszu dotarł głos skrzypienia drzwi, ktoś wszedł na balkon, a następnie stanął obok chłopaka, który niemal natychmiast odwrócił głowę w przeciwnym kierunku. Chcąc jakoś się uspokoić wziął kilka głębokich oddechów.
-Hej, dlaczego stoisz tutaj sam? -znał doskonale barwę tego głosu,  więc niemal od razu spojrzał w stronę młodszego, dlaczego tutaj przyszedł?... Jego spodziewał się tutaj najmniej...
-Sam nie wiem... -zaśmiał się kręcąc głową, jednak kiedy wzrok ponownie napotkał oczy szatyna Do zaczął uświadamiać sobie tą okropną prawdę, że ten mężczyzna już nigdy nie będzie jego, ich przyjaźń po woli zacznie słabnąć, aż obaj o sobie zapomną. Przecież... To tylko kwestia czasu, kiedy Kai wraz z Hyorin doczekają się potomstwa.
-Chodź, musisz zrobić sobie z nami zdjęcie! -zawołał łapiąc dłoń Kyungsoo i uśmiechając się zarazem tak... pięknie.
Do nie był zbyt skory do tego, lecz Jongin zaczął ciągnąc go za trzymaną dłoń w stronę dołu, wyjścia na zewnątrz. Więc co miał zrobić innego jak za nim pójść? Nawet nie umiał mu się oprzeć, kiedy czuł jak ciepła ręka trzyma jego już po raz ostatni.
Przed pięknie ozdobionym ołtarzem czekała na nich jasnowłosa kobieta, uśmiechała się. Pomachała radośnie w stronę starszego, by ten pośpieszył się i w końcu stanął obok.
Obydwoje znaleźli się w wyznaczonych miejscach, a pomiędzy nimi ustawiła się ona. Jej twarz wskazywała na to, że jest naprawdę szczęśliwa... Wzięła ukochanego pod ramię i skierowała wzrok w stronę fotografa przechylając delikatnie głowę, by być jeszcze bliżej Kai'a. A Do? Co innego pozostało mu poza delikatnym uśmiechem, który krył w sobie tyle bólu...

xxx

Minął już miesiąc od tego wydarzenia.
Mężczyzna leżał na łóżku trzymając fotografię wykonaną tamtego dnia.
Od tego czasu... Ich kontakt po woli urywał się.
Nie istniała już trójka najlepszych przyjaciół znających się od dzieciństwa. Nie było już wspólnych wyjść do kina, a Kyungsoo... Został sam ze swoimi wspomnieniami, które jedyne co potrafiły zrobić, to wywołać ogromny ból u dawnego wokalisty.
Powinien się cieszyć, prawda? W końcu jego miłość znalazła kogoś, kto kocha ją tak samo mocno. Kogoś z kim Kai spędzi resztę życia, a Do pozostanie tylko zamazanym wspomnieniem. Punktem, oddalonym gdzieś w przestrzeni, który kiedyś istniał tuż przy boku młodego tancerza. Lecz... Nie potrafił już się uśmiechać tak jak kiedyś. Nie potrafił cieszyć się szczęściem swoich przyjaciół to znaczy, że... on był złym przyjacielem dla nich?
Zasłonił twarz dłońmi odkładając fotografię gdzieś z boku. Nabrał do płuc powietrze, by po chwili wypuścić je z cichym westchnieniem. Nie mógł płakać, obiecał sobie, że od tamtego dnia będzie jeszcze szczęśliwszy niż poprzednio, będzie się uśmiechał, śmiał!
A jak wyszło?
Od dłuższego czasu nie wychodzi z domu dla własnej rozrywki. Robi to tylko w tedy, kiedy jest zmuszony iść do sklepu, czy do pracy. Czasem wyjdzie na ogród, posiedzi chwilę na tarasie z herbatą w ręku, oraz ulubioną książką. Od dłuższego czasu nikt go nie odwiedza, nie dzwoni. Jedynie od czasu do czasu odezwie się Hyorin z pytaniem, co u niego. Lecz Kai.. Chyba już całkowicie zapomniał o swoim przyjacielu z dawnych lat.
Mężczyzna wziął w dłoń fotografię, po raz ostatni patrząc na nią w całej okazałości. Czuł jak słone łzy gromadzą się w jego oczach, gdy po woli przerywał ją na pół, w miejscu, gdzie stała ona. Ta, która była powodem ich rozstania. Kyungsoo wpatrywał się tempo w dwie połówki na których znajdował się on, oraz Jongin, jego przyjaciel, którego kochał od tak dawna...
Czuł jak łzy po woli zaczynają spływać po jego skroniach. Obserwował uważnie dwie rozdarte części, by po chwili połączyć je w całość zasłaniając coś, co ich poróżniło.
Teraz na fotografii znajdowała się dwójka mężczyzn, ustrojona w garnitury. Uśmiechali się, a pomiędzy nimi nie było już żadnej przeszkody.



poniedziałek, 2 marca 2015

Gdy zakocha się w twoim uśmiechu # EXO ( LuHan )

Kyux: Pierwszy raz pisałam scenariusz z dedykacją dla kogoś ;; 
Tak więc Aoi, mam nadzieję, że mimo tego, iż nie wyszło mi to najlepiej
 spodoba ci się. 
Trochę zajęło mi napisanie tego, więc bardzo przepraszam, że musiałaś tyle czekać ><! 



Nastał ranek, właśnie biegałaś po całym swoim mieszkaniu w poszukiwaniu ubrań, które przygotowałaś dla siebie poprzedniego dnia. Z pokoju dobiegała głośna muzyka jednego z bardzo popularnych zespołów. Nie dziwiłaś się jakoś, że to wszystko zajmuje ci tyle czasu, skoro po domu chodziłaś tanecznym krokiem. W końcu je znalazłaś, więc ze spokojem już poszłaś pod prysznic, który zawsze brałaś po przebudzeniu. Nie umiałaś inaczej... No i dzisiaj jeszcze był ten specjalny dzień, na który tak długo czekałaś. Właśnie dziś, za cztery godziny odbywać się będzie fan meeting z twoim ulubionym zespołem jakim było EXO. Gdy wyszłaś z łazienki założyłaś na siebie białą bluzę z logiem zespołu, a do tego czarne, podarte w niektórych miejscach jeansy. Byłaś gotowa do wyjścia, a zostały ci jeszcze 3 godziny, więc postanowiłaś pójść tam wcześniej. Na miejscu spotkałaś się ze swoją przyjaciółką z którą umówiłaś się tutaj wcześniej, lecz... Ilość osób czekających tutaj przerosła twoje oczekiwania. Fan meeting zaczynał się za 3 godziny, a była tutaj masa ludzi! Miałaś nadzieję, że uda ci się zająć jakieś przyzwoite miejsce... Odpuściłyście sobie spacerowanie po najbliższej galerii i zajęłyście miejsce w kolejce do wejścia. Cały ten czas przegadałyście, raz jedna z was poszła po coś do picia, a druga została, by pilnować miejsca w łańcuchu pełnym ludzi, który z każdą chwilą stawał się coraz większy, a ilość miejsce w środku była ograniczona...
W końcu zaczęli wpuszczać kolejno do środka. Udało wam się wejść, ba! Nawet zajęłyście idealne miejsca z których będziecie widzieć doskonale cały zespół! Byłyście tak zajęte rozmową na temat tego, co powiecie swoim faworytom, że nawet nie zauważyłyście wchodzących piosenkarzy. Zorientowałyście się dopiero w tedy, kiedy po całej, wielkiej hali zaczęły roznosić się donośne krzyki zapalonych fanów, a w szczególności fanek... Spojrzałaś w kierunku sceny, twoi idole wchodzili na nią kolejno, machali do wszystkich, robili serduszka, wysyłali buziaki. Wzrokiem odszukałaś LuHan'a, był twoim faworytem od samego początku, zawsze życzyłaś mu, aby wzbił się na sam szczyt wraz z resztą zespołu. EXO zaprezentowali swoje przywitanie, po czym zajęli miejsca za długim stolikiem. Na początku rozmawiali między sobą, by następnie wysłuchać pytań od was, ich fanów, czy też spełnić niektóre prośby typu pokazania gwiyomi. Przez cały czas uśmiechałaś się, śmiałaś się z ich żartów, czy też psikusów, które robili sobie nawzajem. Byłaś szczęśliwa, że w końcu widzisz swoich idoli na żywo, lecz uczucie, że ktoś ciągle na siebie patrzy nie dawało ci spokoju. Zaczęłaś więc rozglądać się w poszukiwaniu owej osoby, skoro nie był to nikt z fanów... Skierowałaś swoje spojrzenie na mężczyzn na scenie. Przyglądałaś się każdemu z osobna, aż nagle twój wzrok napotkał spojrzenie jasnowłosego chłopaka, LuHan był tym, który ci się przyglądał? Zauważając, że ty również na niego patrzysz spowodowało, że speszony odwrócił wzrok, a ty zrobiłaś to samo delikatnie się przy tym rumieniąc. Dlaczego spośród tysiąca fanów patrzył właśnie na ciebie?
Podczas rozmów czułaś na sobie jego wzrok, tylko dlaczego akurat ty? Może miałaś coś na twarzy, przez co chłopak nie mógł się skupić? Albo... Zapatrzył się? Może nad czymś myśli i tak po prostu... Spojrzałaś na koleżankę i nachylając się do jej ucha zapytałaś czy masz coś na twarzy, ta popatrzyła na ciebie w dość dziwny sposób, by śmiejąc się odpowiedzieć, że nie. W takim razie zostawiłaś ten fakt postanawiając cieszyć się z widoku swoich idoli.
W końcu nadszedł czas na podpisywanie, oraz wręczanie podarunków. Dla swojego idola przygotowałaś małego pluszaka przedstawiającego jelonka, dlaczego? Sama nawet nie wiedziałaś, po prostu bardzo ci się spodobał i tak wyszło... Stałyście właśnie w długim wężyku prowadzącym do stolika, każdy podchodził po kolej do każdego z mężczyzn, a ty... Nagle zaczęłaś się stresować bojąc, że zapomnisz powiedzieć to co chciałaś, albo też wygłupisz się przed nimi zapominając tak banalnej rzeczy jaką było twoje imię! W końcu nadeszła wasza kolej, na samym początku siedział Chanyeol, który wywarł na tobie naprawdę dobre wrażenie, a kiedy podpisał się w zeszycie, który mu podsunęłaś podziękowałaś idąc dalej, do kolejnego z członków EXO. Byłaś naprawdę pod wrażeniem, jacy potrafią być mili, oraz uprzejmi. Zastanawiałaś się tylko, jacy by byli, gdyby spotkać ich gdzieś indziej, a nie w otoczeniu fanów i masy aparatów.
-Cześć, jak się nazywasz?-usłyszałaś tuż obok siebie i poczułaś jak ktoś zabiera twój zeszyt z dłoni, więc szybko spojrzałaś na osobę, która właśnie wywołała rumieniec na twojej twarzy. Zamyśliłaś się i nie zauważyłaś nawet, że stoisz na przeciwko swojego lidera, a oddziela was zaledwie kilka centymetrów wyznaczonych przez stół.
-Ah, tak... Jestem ____.-powiedziawszy to uśmiechnęłaś się promieniście widząc jak chłopak zaczyna podpisywać się dla ciebie.
-Miło mi cię poznać, _____ -twoje imię wypowiedziane przez niego brzmiało po prostu niesamowicie, więc kiedy oddawał ci zeszyt ukłoniłaś się lekko kładąc na stoliku prezent przeznaczony specjalnie dla niego.
-To dla ciebie, dziękują za to i powodzenia!-udało się! Nie zapomniałaś niczego powiedzieć, ba! Nawet się nie zająknęłaś! Jasnowłosy podziękował ci, a ty poszłaś dalej.
Teraz wszystko szło ci dobrze, zdobyłaś podpisy pozostałych i zadowolona skierowałaś się do wyjścia, gdzie też czekałaś na swoją przyjaciółkę, która, gdy do ciebie dołączyła, była jeszcze bardziej podekscytowana niż ty. Poszłyście jeszcze na trochę do centrum, gdzie zjadłyście coś i każda wróciła do siebie. Wieczorem usiadłaś na łóżku w swoim pokoju biorąc do ręki zeszyt, oraz włączając muzykę. Z uśmiechem zaczęłaś przeglądać jego zawartość,, każdej stronie przypatrywałaś się uważnie, aż w końcu dotarłaś do ostatniej, gdzie podpisał się LuHan. Przyjrzałaś się dokładniej, wszystkie inne autografy nie posiadałby żadnego dopisku oprócz tego jednego...

"Nie umiem powiedzieć ci tego prosto w oczy, więc napisze tutaj ^^ 
Masz naprawdę piękny uśmiech...
Więc udałoby ci się ze mną skontaktować ^^? Proszę tylko, nie podawaj tego numeru nikomu 
xxx-xxx-xxx" 

Przeczytałaś to dokładnie ze sto razu, a uśmiech na twojej twarzy powiększał się z każdym ponownie odczytanym słowem. Więc dlatego on ciągle ci się przyglądał? Nie mogłaś w to uwierzyć! może to zwykły sen? Albo... Spojrzałaś na zegarek, pokazywał, że za kilka minut dobije godzina 22. Więc może... Napisać teraz? Nie będziesz mu przeszkadzać, czy coś takiego?... Wzięłaś telefon do dłoni zaczynając pisać wiadomość na podany numer, lecz przed wysłaniem jej zastanawiałaś się, czy to na pewno w porządku... Ale cóż, raz kozi śmierć~~! Z tym przekonaniem kliknęłaś przycisk "wyślij". Odłożyłaś telefon na bok zaczynając kręcić głową,  chyba powinnaś napisać do niego jutro! Jednak, kiedy usłyszałaś krótki dźwięk ze swojego telefonu... Błyskawicznie sięgnęłaś po niego, odblokowałaś i odczytałaś wiadomość.

Ja: Przepraszam, że niepokoję Cię o tak późnej godzinie, ale dopiero teraz przeczytałam to, co napisałeś ^^"
xxx-xxx-xxx: Jejku, tak się cieszę, że do mnie napisałaś! Czekałem na to przez cały dzień, a raczej od momentu, kiedy wyszłaś z fan meetingu ^^! 

Od tego dnia pisaliście ze sobą w każdej wolnej chwili, poznałaś go lepiej, oraz on poznał lepiej ciebie. Wiedziałaś o nim więcej, niż mogłabyś się spodziewać, więc zaufałaś mu zaczynając też dzielić się z nim swoimi problemami, jak to on robił. Bardzo go polubiłaś... W końcu, po kilku tygodniach, kiedy siedziałaś u siebie w pokoju słuchając muzyki otrzymałaś kolejną wiadomość.

LuHan: Tyle do siebie piszemy, więc może... Spotkalibyśmy się w końcu ^^? 

Nigdy w życiu nie pomyślałabyś, że chłopak zaproponuje ci coś takiego! Myślałaś, że zaraz zwariujesz z narastającej radości, to... Nie, to wszystko było jak sen! Zgodziłaś się, na co twój przyjaciel najwyraźniej ucieszył się.  Tylko w co ty się ubierzesz tego dnia? Chyba... Powinnaś założyć coś porządnego? A może ubrać się po prostu po swojemu, tak jak zawsze?... Eh, będziesz martwić się tym w dniu spotkania.
Owy dzień nadszedł szybciej niż się spodziewałaś. Obydwoje znaleźliście trochę czasu w swoich napiętych grafikach, w końcu musiałaś się uczyć, prawda? Czekałaś na niego w parku, niedaleko miejsca, gdzie po raz pierwszy go spotkałaś. Przyszłaś tutaj chyba odrobinę za wcześnie, ale nie mogłaś już usiedzieć w domu. Rozglądałaś się w poszukiwaniu znajomej ci twarzy, lecz nikogo takiego nie zauważyłaś. Miałaś już wyciągać telefon, aby zadzwonić, czy też napisać do przyjaciela, lecz ktoś objął się nagle od tyłu, tak niespodziewanie, że początkowo przestraszyłaś się, lecz po chwili uspokojona odwróciłaś się w stronę osoby, która do ciebie podbiegła. Miała kaptur na głowie, a na oczach okulary przeciwsłoneczne, lecz ty wiedziałaś kto to.
-Przepraszam, spóźniłem się! -pierwsze co zaczął cię przepraszać, lecz ty z uśmiechem pokręciłaś głową.
-Przecież nic się nie stało.-stwierdziłaś roześmiana -Szczerze, to ja przyszłam troszeczkę za wcześnie.-dodałaś, gdy chłopak puścił cię już ze swojego żelaznego uścisku.
Tego dnia bardzo dużo się śmiałaś, dobrze bawiliście się we dwójkę. Z czasem zaczęliście spotykać się coraz częściej, nawet dzwoniliście do siebie kilka razy dziennie, aż w końcu z przyjaźni przerodziło się to w głębsze uczucie, a ty wciąż nie mogłaś uwierzyć, że twoje życie może zmienić się tak diametralnie tylko przez jeden uśmiech. 

Obserwatorzy